Aktualności

Wyprawa do zamku w Mosznej – Recenzja

Zapraszamy do zapoznania się z recenzją jaką sporządzili zwycięzcy konkursu pt. Wyprawa do zamku – zostań recenzentem! Recenzja dotyczy pobytu w dniach  17-22 marca 2019r.

Życzymy wspaniałej lektury!

 

Wyprawa do zamku w Mosznej

Recenzja

(17-22 marca 2019r.)

 

 

Kto z nas nie chciał kiedyś poczuć się niczym król, mieszkać w zamku rodem z disenyowskich bajek ze swoją księżniczką i jadać fantastycznie przyrządzone potrawy? Jestem przekonany, że każdy.

 

Tak się składa, że przez pięć dni ja miałem taką szansę… i to w jakim stylu! Jednego lutowego dnia przeglądając media społecznościowe natrafiłem na post Zamku w Mosznej, który informował o możliwości wygrania wyprawy do zamku i stania się jego recenzentem. Aby to zrobić trzeba było napisać, dlaczego to właśnie ja powinienem zostać zwycięzcą i odebrać nagrodę. Brzmiało świetnie, a do tego komu nie przydałby się city break? Nie zastanawiając się więc długo, wziąłem udział, a w niedługi czas później dostałem informację z zamku, że wygrałem i czeka mnie iście królewski, a właściwie hrabiowski wypad z moją ukochaną. Przed wyjazdem otrzymałem jeszcze pocztą zwycięski voucher wraz z pakietem ulotek dotyczących zamku, płytą z muzyką z festiwalu, który odbywa się w Mosznej, a nawet 10% zniżkę na mój następny pobyt.

 

Nagroda była naprawdę hojna- składało się na nią pięć noclegów, przy czym każdy dzień pobytu miał miejsce w innym pokoju, pięć śniadań, obiadów i kolacji z napojami, zwiedzanie zamku, wejście na wieże, możliwość korzystania z sauny i siłowni oraz pakiet zabiegów SPA w wysokości 200 zł na osobę. Mając więc perspektywę tak niesamowitego wypoczynku doczekałem do 17 marca, spakowałem swoją księżniczkę i ruszyłem z Wiednia do niewielkiej Mosznej.

 

Położenie i krótka historia

 

Na początku recenzji chciałbym nakreślić historyczny rys zamku, aby lepiej wczuć się w jego klimat. Zamek, a właściwie pałac położny jest w małej miejscowości Moszna, ok. 30 km od Opola. Nie jest to stary obiekt, ponieważ jego początki sięgają XVIII w. a obecny wygląd uzyskał dopiero w 1913 r. po przebudowie po wielkim pożarze z 1896 r. Zamek należał do pruskiej rodziny szlacheckiej Von Tiele- Winckler, którzy byli potentatami przemysłowymi i właścicielami kilku kopalń na śląsku. W czasie wojny właściciele zamku musieli uciekać przed armią czerwoną, która niestety splądrowała zamek ze wszystkich cennych przedmiotów, jednak na szczęście mury, ściany zostały nietknięte i mogą dzisiaj cieszyć oczy licznych zwiedzających. Zamek pełni swoją obecną funkcję hotelu oraz spa od niedawna, ponieważ do 2013 roku był szpitalem leczenia nerwic.
Zamek podobno posiada 365 pomieszczeń i 99 wież z których słynie, jednakże nie udało nam się ich wszystkich doliczyć. Pewne natomiast jest, że zamku nie da się nie zauważyć, ponieważ strzeliste wieże górujące nad drzewami widać już z drogi. Co więcej, gdy pierwszy raz go zobaczyliśmy, zrobił na nas ogromne wrażenie, ponieważ był oderwany od rzeczywistości. Wyglądał niczym wycięty disneyowski zamek, wklejony do niewielkiej, ale jakże uroczej mieściny.

 

 

 

 

Oczywiście zamek w Mosznej to nie sam budynek, ale także bardzo duży park pałacowy. Wejście do niego jest płatne, jednak poza sezonem od listopada do marca nie trzeba płacić za wejście, a jestem przekonany, że zamek w zimowej scenerii również prezentuje się wspaniale. Spacer po parku pałacowym jest świetnym pomysłem na leniwy, relaksujący weekend. Park jest bardzo duży, nie ma wyznaczonych granic, tj. łączy się bezpośrednio z otaczającymi go polami, łąkami i lasem, a na uwagę zasługuje przede wszystkim bardzo stara i długa aleja lipowa z licznymi ławeczkami. Tam właśnie napawaliśmy się błogim spokojem, a także uroczymi mostkami przecinającymi w kilku miejscach kanał ciągnący się wzdłuż alei. Z tego co się dowiedzieliśmy, w przeszłości w parku był cały zespół kanałów, a goście rodu mieli możliwość niczym w Wenecji popływania po parku gondolami. Aleja zwieńczona jest pomnikiem Huberta von Tiele- Wincklera, a wychodząc z alei nieco w głębi lasu można trafić na grobowce rodu- miejsce bardzo klimatyczne, szczególnie wieczorową porą.

 

 

 

Naokoło zamku rozpościerają się zielone tereny z kolejnymi ławeczkami, niewielki lasek brzozowy, a przed zamkowym tarasem długa sadzawka. Park sprzyja również aktywnemu spędzaniu czasu, ponieważ jest tu boisko do siatkówki plażowej, a także wyznaczone pole do gry…w quidditcha. Uroku i bajkowości na pewno dodają parkowi jeźdźcy na koniach z graniczącej z zamkiem stadniny, którzy co jakiś czas przejeżdżają parkiem oraz oczywiście górująca cały czas nad odwiedzającymi bryła bajkowego zamku.

 

 

Fanom fotografii możemy obiecać, że w takiej scenerii nudzić się nie będą, a zdjęcia wyjdą niesamowicie. Nawet nam się udało uchwycić moment, pomimo braku doświadczenia. Na terenie zespołu parkowo- pałacowego znajduje się też oranżeria, przylegająca do ścian zamku. To odnowione miejsce z licznymi egzotycznymi roślinami i sadzawką, które jest stworzone do relaksu z ulubioną książką pod ręką (o ile oczywiście odwiedzający turyści pozwolą na lekturę). Nam się udało, a sceneria pozwoliła przenieść się w inną, książkową rzeczywistość.

 

 

 

Królewskie spanie

 

Jak wspomniałem nagroda obejmowała m. in. pięć noclegów, przy czym każdy w różnym standardzie zaczynając od pokoju turystycznego na apartamencie złotym kończąc.

 

Pokój turystyczny- nr 328

 

Pierwszego dnia pobytu wraz z voucherami na posiłki, zwiedzanie i spa otrzymaliśmy od przemiłych pań z recepcji klucze do pokoju 328. Jest to pokój z najniższej półki cenowej oferowany przez zamek. Sugerując się nazwą pokoju spodziewaliśmy się nieco schroniskowych warunków, jednakże pozytywnie się zaskoczyliśmy. Pokój okazał się bardzo schludny, aczkolwiek dosyć skromny. Na jego wyposażenie składały się trzy pojedyncze łóżka, szafa i stolik. W pokoju czekały na nas również ręczniki, butelki wody oraz zamkowe mydełko i szampon. Mimo, że pokój był bardzo przyjemny, a za tak niską cenę wręcz bardzo zadowalający, nie czuło się w nim tak bajkowego klimatu, który uderzył nas zarówno w parku, jak i na zamkowych korytarzach. Uwagę zwraca jednak piękne, stare okrągłe okno z widokiem na park oraz nieco odrapane, ale przez to klimatyczne drzwi. Pokój nie posiadał swojej łazienki, więc należy korzystać z tej znajdującej się na korytarzu, która usytuowana jest zaledwie metr od drzwi pokojowych, więc nie trzeba maszerować w klapkach z ręcznikiem pod ręką przez cały korytarz. Łazienka jest koedukacyjna i przyzwoicie urządzona.. Pokój znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie z salą śniadaniową, więc w sezonie może nas obudzić skrzypiąca podłoga pod stopami gości zmierzających na śniadanie.

 

 

 

Pokój mini standard- nr 343

 

Po skończonej dobie hotelowej o godzinie 11 zmieniliśmy pokój na mini standard. Mimo, że pokój ten jest tylko o jedną półkę cenową wyżej od turystycznego niespodziewanie okazał się już iście hrabiowski. Po otwarciu szerokich drewnianych drzwi naszym oczom ukazał się naprawdę przestrzenny pokój z wysokim sufitem, wielkim oknem dającym mnóstwo światła. Z pewnością wszystkim księżniczkom przypadnie do gustu duże lustro w złotej ramie. Tym co nas zaskoczyło, było aż troje drzwi w pokoju, przy czym nie było w nim łazienki. Oprócz drzwi wejściowych, za kolejnymi znajdowały się półki wbudowane w ścianę tworzące szafę, a za następnymi pusta przestrzeń-prawdopodobnie miejsce na bagaże. Dodatkowo na wyposażenie pokoju składało się duże podwójne łóżko, stolik z krzesłami, ładne, czarne biurko z TV, szafki nocne i miękki niebieski dywan. Ten pokój także miał łazienkę na korytarzu, jednak była ona wyłącznie do naszego użytku. Łazienka także miała spory metraż, a składały się na nią dwa prysznice, dwie toalety i dwie łazienki. Utrzymana w bordowych barwach była naprawdę przyjemna, a mimo to, wywieszona przez personel kartka przepraszała za niedogodności i informowała o mającej odbyć się renowacji pomieszczenia.

 

 

 

 

 

Pokój Deluxe 2-os.- nr 315

 

Kolejnym pokojem, w którym mieliśmy przyjemność spędzić dobę był pokój dwuosobowy w standardzie Deluxe. Zamek oferuje 14 takich pokojów, przy czym każdy jest unikatowy i różni się wystrojem. My otrzymaliśmy klucze do pokoju nr 315, który znajduje się w innym skrzydle zamku niż poprzednie dwa opisane pokoje. Pokój ten okazał się mniejszy niż mini standard, był jednak „bogatszy” i gustowniej urządzony. Pomieszczenie utrzymane w zielonych barwach sprawiało, że czuliśmy się w nim naprawdę miło i przytulnie. Oprócz wygodnego dwuosobowego łóżka na wyposażenie składały się dodatkowa stojąca lampa, bardzo wygodny fotel, stolik z czajnikiem, filiżankami oraz herbatą i kawą idealną na popołudniowe lenistwo oraz oczywiście telewizor. Jak się okazało, największym atutem tego pokoju była jednak przestronna, utrzymana w bieli łazienka z wielkim oknem wychodzącym na park i szerokim, niskim parapetem. W łazience był prysznic, a na podwyższeniu umywalka i toaleta a także duże okna wychodzące na zamkowy park oraz przeciwległe skrzydło zamku.

 

 

 

Apartament czarny- nr 339

 

Zmieniając pokój kolejnego dnia byliśmy bardzo podekscytowani, ponieważ teraz czekała nas doba w apartamencie o podwyższonym standardzie o wielkości ok. 100 m2, a więc prawdziwie arystokratyczna rozrywka. Przeglądając przed przyjazdem stronę internetową zamku wiedzieliśmy, że zamek oferuje cztery pokoje w tym standardzie – apartament biały, stylowy, zielony i czarny. Po otrzymaniu kluczy okazało się, że personel przydzielił nam ten ostatni. Przeglądając zdjęcia, wiedzieliśmy, że teraz możemy spodziewać się pokoju godnego hrabiego, jednak i tak apartament ten przerósł nasze oczekiwania. Metraż w połączeniu z czarnymi wykończeniami pomieszczenia i ciemnym dywanem faktycznie zrobił na nas wrażenie. Na 100 m2 znajduje się główne pomieszczenia, w skład którego wchodzi wygodna obita skórą sofa, dwa fotele do zestawu, kominek, nad którym góruje obraz, telewizor oraz liczne szafy z lustrami i oczywiście ponownie zestaw z czajnikiem. Nam jednak najbardziej spodobała się sypialnia, która była oddzielona od głównej części schodkami oraz przeszkloną ścianką. Naprzeciwko łóżka była kolejna przeszklona ściana z widokiem na przeciwległe skrzydło zamku. Budząc się w tym apartamencie z widokiem na park oraz zamek z jego strzelistymi wieżyczkami naprawdę można pomyśleć, że wciąż się śni. Na uwagę zdecydowanie zasługuje również bardzo elegancka łazienka, składająca się z dwóch pomieszczeń. Oprócz standardowych mydełek i szamponów czekały tu na nas również szczoteczki do zębów z pastą oraz zestaw do golenia. W jednym były bliźniacze umywalki z dwoma lustrami, a w drugim toaleta oraz naprawdę duża wykafelkowana wanna wbudowana w podłogę. Długa gorąca kąpiel służy relaksowi po długim dniu zamkowych wrażeń- polecam z doświadczenia.

 

 

 

 

 

Apartament Złoty

 

Na zakończenie pobytu czekała nas prawdziwa wisienka na torcie, czyli apartament, w którym rzeczywiście sypiał sam hrabia von Tiele- Winckler. Po oddaniu kluczy od apartamentu czarnego skierowaliśmy nasze kroki w stronę apartamentu złotego. Ten znajduje się w zupełnie innej części zamku i aby do niego trafić należy przejść przez bibliotekę. Samo wejście do apartamentu z długimi zasłonami upiętymi po bokach drzwi rozpalało naszą wyobraźnię, a to co zastaliśmy w środku dopełniło nasze szczęście z tygodniowego pobytu w zamku.

 

 

Apartament złoty o podwyższonym standardzie zajmuje 150 m2 powierzchni i jest przeznaczony do pobytu dla 5 osób. Wzdłuż długiego korytarza z czerwonym dywanem ciągną się drzwi odpowiednio do toalety, prysznica, dwóch garderób, natomiast z drugiej strony korytarza znajduje się pokój z trzema jednoosobowymi łóżkami i biurkiem oraz kolejna bardzo gustowna biała łazienka z wbudowaną w podłogę wanną.

 

 

 

Na końcu korytarza znajduje się bardzo przestronny pokój dzienny. Jak sama nazwa wskazuje oczywiście cały apartament utrzymany jest w kolorze złotym, a ściany i sufity mają bardzo eleganckie wykończenia. Pokój dzienny składa się z sofy wraz z dwoma fotelami, wielkiego lustra zajmującego całą ścianę, kominka, szafek z czajnikiem, kawą i herbatą i oczywiście telewizorem. Siedząc w tym pomieszczeniu łatwo wyobrazić sobie hrabiego, siedzącego w wygodnym fotelu z filiżanką herbaty w ręku przed kominkiem i czekającego na hrabinę, która przymierza przed wielkim lustrem swoje suknie przed wyjściem na bal. Ja natomiast w takich okolicznościach miałem przyjemność oglądać mecz reprezentacji Polski, co również było wyjątkowym przeżyciem.

 

 

 

Dodatkowo, pokój ten ma wyjście na obszerny taras, z którego rozciąga się widok na park i z którego hrabia mógł witać przybyłych gości, natomiast my mieliśmy przyjemność w słońcu wypić herbatę delektując się przy tym lekturą jednych z książek wypożyczonych z zamkowej biblioteki. Na tym oczywiście nie koniec apartamentu złotego, ponieważ wychodząc z pokoju dziennego, mijamy stary, wysłużony fortepian i w końcu trafiamy do hrabiowskiej sypialni. To okrągłe pomieszczenie mieści jedynie bardzo szerokie i bardzo wygodne łoże z szafkami nocnymi, a całość może zostać zasłonięta kotarami w kolorze… naturalnie złotym.

 

 

 

 

Z całą pewnością ostatni apartament pozwolił zażyć luksusu i poczuć ducha historii tego miejsca.

 

Jeść niczym król

 

Kolejną rzeczą, która z pewnością zasługuje na pochwałę jest kuchnia, która zadowoli nawet najbardziej wybrednych smakoszy.

 

Śniadania

 

Śniadania podawane są w godzinach 8-11 w sali śniadaniowej, która znajduje się na drugim piętrze zamku. Pomimo, że gościliśmy poza sezonem i gości zamku było naprawdę niewielu, wybór śniadaniowych dań był naprawdę szeroki. Mieliśmy więc możliwość spróbować na śniadanie kilku rodzajów świeżego pieczywa, zimną płytę z różnymi serami, wędliną, smalcem, daniami na ciepło (jajecznica, kiełbaski, jajka na miękko, naleśniki) a także coś na słodko, jak świeże, ciepłe pączki, racuchy, płatki czy jogurt naturalny z owocami i musli, a także soki. Po naprawdę solidnym i pysznym śniadaniu mogliśmy przy akompaniamencie przyjemnej, spokojnej muzyki cieszyć się widokiem zza okna oraz pyszną świeżą kawą, gorącą czekoladą lub herbatą oferowaną oczywiście w kilku rodzajach. Całości dopełnia bardzo miła i profesjonalna obsługa kelnerska. Warto zauważyć, że tak bogatym śniadaniem można cieszyć się już mieszkając za naprawdę niewielkie pieniądze w pokoju turystycznym.

 

 

 

Restauracja

 

Obiady i kolacje serwowane są w Restauracji Zamkowej, która serwuje specjały regionalnej kuchni śląskiej i opolskiej, a także dania kuchni europejskiej. Restauracja jest duża i bardzo gustownie urządzona. Wchodząc do niej, w pierwszej kolejności wita nas ze swojej klatki kanarek Filip lubiący kobiety, natomiast nieprzepadający za przeciągami. Schodząc ze schodów i kierując się w stronę stolików, mija się długi bar, przy którym krząta się barman wraz z obsługą kelnerską. Siedzenie w restauracji umila widok wnętrza oranżerii, która bezpośrednio graniczy z restauracją. Tutaj wybór dań jest również szeroki, znajdziemy zarówno specjalności regionalne, dania mięsne, rybne, makarony, sałatkę, zupy, przystawki, legendarne danie hrabiego, a także coś dla wegan oraz najmłodszych. Jednakże z racji, że nasz pobyt trwał dosyć długo zdążyliśmy spróbować prawie wszystkiego. Jako rodowici Ślązacy najbardziej przypadł nam do gustu zestaw dań regionalnych, a więc pasztet z dziczyzny pieczony z grzybami, konfiturą z malin i płatkami czerwonej róży, do tego żur śląski na maślance z jajkiem i pieczywem a jako danie główne tradycyjna śląska rolada wołowa z udźca w sosie z kluskami śląskimi i modrą kapustą. Porcje do tego są spore i naprawdę ciężko je zmieścić. Nawet teraz pisząc o żurku pociekła mi ślinka i jestem przekonany, że za każdym razem gdy ponownie odwiedzę zamek w Mosznej oraz Restaurację Zamkową zamówię tą zupę.

 

 

 

Wiedzeni ciekawością zamówiliśmy oczywiście także legendarne danie hrabiego von Tiele- Winckler, a jest nim pieczony udziec z jelenia z jałowcówką w sosie ze szlachetnych borowików, z duszonymi ziemniakami w mięcie z ogrodu i sałatką z buraka, a wszystko doprawione sporą ilością czosnku i kminku leśnego. Danie prezentuje się na talerzu znakomicie i z pewnością zachwyci wszystkich fanów dziczyzny. Daniami, które również zrobiły na nas największe szczególne wrażenie były polędwiczki cielęce grillowane z rakami w makaronie tagliatelle oraz staropolski kotlet schabowy z białą kapustą i z ziemniakami smażonymi.

 

 

 

Wszystkie dania są elegancko podane, a porcje spore, a z racji faktu, że na stołach goszczą świece oraz świeże kwiaty jest to dobre miejsce na romantyczną kolację. Opisując restaurację nie sposób nie wspomnieć o deserze. Menu zawiera dwie propozycje- tartę truskawkową inaczej z bezą młotkowaną i białą czekoladą oraz torcik mleczny na ciastku nugatowym z malinami i puree z mango. Jedna propozycja lepsza od drugiej, my jednak zakochaliśmy się w torciku mlecznym, który serdecznie polecamy. Obsługa restauracji podobnie jak w całym zamku jest bardzo profesjonalna i miła, a na dania nie czeka się długo.

 

 

 

Kawiarnia

 

W sali przylegającej do restauracji znajduje się kawiarnia, czyli według mnie najbardziej klimatyczne miejsce w całym zamku. Można tutaj napić się kawy lub herbaty, a także zjeść deser przy relaksującej muzyce. Wygodne, drewniane krzesła z poduszką oraz kocem w przypadku zimniejszych wieczorów zapewniają komfort rozmowy. Pomieszczenie jest bardzo wysokie, posiada wielki kominek (działający!) a z zabytkowego sufitu zwisa ogromny żyrandol dający przyjemne, niezbyt mocne światło. Jest to kolejne miejsce w zamku, którym warto zrelaksować z książką lub rozmową z bliską osobą.

 

 

Królewski odprężenie- SPA

 

Na parterze zamku znajduje się odnowa biologiczna oferująca wiele różnych typów zabiegu, a także saunę. Można zamówić pojedyncze zabiegi, lub pakiety, na które składa się kilka usług. My zdecydowaliśmy się na pakiet Day Spa. Mogliśmy więc odprężyć się dzięki wodnemu dotlenieniu, masażu gorącymi kamieniami oraz masażu na łóżku shiatsu. Dodatkowo, innego dnia skorzystaliśmy z masażu relaksacyjnego z olejkiem. Z pewnością cena za zabiegi jest niska w porównaniu z innymi miejscami tego typu, jednak nie ma tu jeszcze takiego klimatu i atmosfery jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Jednakże miłą atmosferę zapewnia profesjonalna obsługa oraz klimatyczna muzyka, a niewątpliwym plusem jest fakt, że w czasie zabiegów czy w saunie byliśmy zupełnie sami, więc koniec końców udało nam się w pełni zrelaksować. Przy następnej wizycie z pewnością spróbujemy masażu bańką chińską oraz porannego przebudzenia, czyli biczy szkockich.

 

 

 

Zwiedzanie

Zamek oferuje kilka rodzajów zwiedzania- podstawowe zwiedzanie zamku z przewodnikiem, zwiedzanie wież z przewodnikiem, a także zwiedzanie ekstremalne. Niestety tego ostatniego nie udało nam się doświadczyć. Zwiedzanie rozpoczyna się o pełnych godzinach, odbywa się w kilkuosobowych grupach i trwa ok. jednej godziny. Przewodnik zapoznał nas z historią rodu zamku jak i jego właścicieli oraz odwiedziliśmy zamkowe korytarze, różne sale, w tym salę, gdzie cyklicznie odbywają się wystawy artystów, bibliotekę, która funkcjonuje do dzisiaj, wspaniały gabinet hrabiego, w którym niegdyś pracował, a dzisiaj można poznać historię jego rodu, salę lustrzaną, w której dzisiaj nie ma żadnego lustra, a także zamkową kaplicę. Dodatkowo, przewodnik zapoznał nas ze „smaczkami” z historii rodu, jak domniemanych konszachtach głowy rodu z diabłem oraz tajemnicą nagle zepsutej nie do naprawienia windy.

 

 

 

 

W ramach zwiedzania wież zamku z przewodnikiem wdrapaliśmy się na dwie przeciwległe wieże- niedźwiedzia i dzika. Tu poznaliśmy kolejne fascynujące historie dotyczące zamku, w tym nieszczęśliwie zakochanej guwernantce, której szkielet spogląda z okna jednej z wież.

 

Podobno ze szczytu wieży dzika przy dobrej pogodzie można zobaczyć granice województwa opolskiego, w każdym razie my na pewno mogliśmy zrobić piękne ujęcia zamku oraz parku z wysokości ok. 30 m. Dodatkowo mieliśmy szczęście, ponieważ mieliśmy indywidualne zwiedzanie, z Panem Przewodnikiem Dariuszem, który potrafi zaciekawić nawet historycznych laików.

 

 

 

Dworskie atrakcje

 

Pomimo iż nasz pierwotny plan zakładał, że w ciągu dnia zwiedzimy nieco bardziej bliższą i dalszą okolicę, w końcu niedaleko Mosznej znajduje się Opole czy Nysa, to na miejscu nasze plany uległy zmianie. A wszystko dlatego, że okazało się, że zamek w Mosznej ma naprawdę wiele do zaoferowania i można zapełnić całe dnie nie ruszając się z niego dalej niż na spacer. I tak począwszy od podziemi, oprócz odnowy biologicznej znajduje się tam również całkiem nieźle wyposażona siłownia, gdzie z chęcią po licznych wizytach w restauracji spalaliśmy nadwyżki kalorii. Wieczory z kolei spędzaliśmy przy stole bilardowym, który znajduje się na pierwszym piętrze, a z którego korzystanie jest bezpłatne.

 

 

 

Dodatkowym plusem jest obecność zamkowej biblioteki, która jest również biblioteką dla mieszkańców Mosznej, skąd wypożyczyliśmy książki, których jest tu sporo z różnych gatunków i cieszyliśmy się lekturą na zamkowym tarasie, w oranżerii, a także w kawiarni. Zamek możemy polecić także rodzinom z dziećmi, ponieważ znajdą tutaj pokój Hrabiolandie z basenem z kulkami, a także zjeżdżalnie i inne atrakcje i zabawki. Dodatkowo, są tu też pokoje dla rodziców z małymi dziećmi, gdzie mogą je przewinąć lub odpocząć na miękkiej kanapie w towarzystwie pluszowego misia. Inną atrakcją, stanowiącą istną gratkę dla wielbicieli zagadek jest Komnata Tajemnic, czyli zamkowy escape room. Niestety my z tej atrakcji nie skorzystaliśmy, ale bez wątpienia zapowiada się ona interesująco.

 

 

 

Ogólne wrażenia

 

Z całą pewnością w zamku w Mosznej spędziliśmy wspaniałe pięć dni, w czasie których odpoczęliśmy, zrelaksowaliśmy się, zjedliśmy mnóstwo pysznego jedzenia, a przy tym w ogóle się nie nudziliśmy. Pokoje były bardzo dobrze przygotowane i czyste, a jedzenie zróżnicowane i idealnie trafiające w nasze gusta. Do tego cała obsługa zamku – Panie z recepcji, Panie kelnerki, przewodnicy, obsługa SPA byli bardzo profesjonalni a do tego po prostu bardzo mili.

 

Podsumowując, mogliśmy poczuć się jak we własnej bajce i na pewno tego rozdziału jeszcze nie zamknęliśmy już planując powrót do zamku w Mosznej.

Sprawdź utrudnienia we wrześniu!

Bal Andrzejkowy - Spadkobiercy Myśli (30 listopada 2019)

Bal Sylwestrowy 2019/2020

Boże Narodzenie 23-27.12.2019 r.

Rezerwuj nocleg
Porozmawiaj z nami
Czat z Firmao.pl CRM
do góry